Inga Wolna Świat

🚨 Andriej Jermak opuścił dziś areszt.

Tylko jedną noc w miejscu odosobnienia spędził były szef Biura Prezydenta Ukrainy. Zebranie przez jego rozmaitych przyjaciół (wspólników?) kwoty 150 mln hrywien (ponad 11,5 mln złotych) zabrało kilka dni, ale w końcu się udało.

Przypomnijmy: w okresie trwania działań wojennych, a nawet wtedy, gdy wojska rosyjskie stały pod Kijowem, pod ukraińską stolicą powstawało luksusowe osiedle składające się z czterech rezydencji o wdzięcznej, choć kiczowatej nazwie „Dynastia”. W jednej z okazałych rezydencji zamieszkać miał właśnie Jermak. Pozostałe przeznaczone były dla wicepremiera Aleksieja Czernyszowa, prywatnie przyjaciela rodziny Zełenskich, „skarbnika” rządzącej obecnie na Ukrainie ekipy, zbiegłego do Izraela Timura Mindicza oraz samego Zełenskiego. Według organów antykorupcyjnych środki na tą inwestycję pochodzić miały z korupcji i procederu prania pochodzących z niej brudnych pieniędzy.

Przed sądem Andriej Jermak zapewniał, że jest osobą niezamożną i nie stać go na tak wygórowaną kaucję. Podobno problemy z obsługą zbiórki na ten cel miały banki. Pod naciskiem służb antykorupcyjnych zapowiedziały, że sprawdzać będą pochodzenie wpłacanych kwot. Jest bowiem dość oczywiste, że wielu przyjaciół Jermaka, których obdarzał on swoją protekcją, również zaangażowanych było w mechanizmy korupcyjne funkcjonujące na Ukrainie ostatnich lat wyjątkowo skutecznie i intensywnie.

Tym samym Jermak, w odróżnieniu od tysięcy więźniów politycznych przetrzymywanych latami na polecenie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy za kratami, tylko przez moment znalazł się w kijowskim areszcie. Teraz objęty będzie tylko zakazem opuszczania kraju i granic administracyjnych stolicy, a jego ruchy kontrolować będzie system dozoru elektronicznego.

Jak pisaliśmy, Andriej Jermak jest przedostatnim etapem w drodze do Zełenskiego. Niewykluczone, że jego zatrzymanie i postawienie mu zarzutów ma charakter finalnego ostrzeżenia dla tego ostatniego. Pozostaje jedynie pytanie jakie będą żądania pod adresem wciąż rządzącej w Kijowie ekipy: czy wystarczy, że odda ona część zasobów i władzy, formalnie pozostając u sterów, czy też będzie musiała zgodzić się na wybory i odejść.

Oczywiście w Unii Europejskiej całą sytuację przyjęto z aplauzem, pokazując jako przykład konsekwentnej walki ukraińskich struktur państwowych z korupcją. Nikt nie zauważył, że działalność korupcyjna przedstawicieli najwyższych władz nie jest czymś standardowym, nawet jak na warunki współczesnej Europy.
685